futurebeat.pl NEWSROOM Argument o rozbudowę PC nie mają najmniejszego sensu. A to wszystko wina obecnych podzespołów Argument o rozbudowę PC nie mają najmniejszego sensu. A to wszystko wina obecnych podzespołów To, że komputer można rozbudowywać, to częsty argument przemawiający za zakupem „stacjonarki”. Tylko że rozbudowa często nie jest taka prosta, a statystyki udowadniają, że wśród użytkowników króluje raczej starszy sprzęt. techPiotr Wasiak5 kwietnia 2025 4 Spis treści: Co mam wymienić?Możliwości rozbudowy są iluzoryczneI nie tylko ja tak mamObecne karty graficzne nie powalają wydajnościąNie zawsze trzeba mieć topowe maszyny Właścicieli komputerów można podzielić na posiadaczy komputerów stacjonarnych i tych, którzy mają laptopy. Są też tacy, którzy mają obydwa te urządzenia. W takiej konfiguracji zazwyczaj mamy nieco słabszy mobilny sprzęt i stacjonarnego PC do zadań wymagających większej mocy obliczeniowej. Oczywiście obydwa rodzaje pecetów mają swoje wady i zalety. Powiązane:Tak lepiej nie podłączać RTX 4090, traci na wydajności Komputer stacjonarny to lepsze chłodzenie, możliwość instalacji kilku dysków twardych i karty graficznej, która co do zasady, może być mocniejsza niż w laptopie. Laptop z kolei to oczywiście łatwość transportu i „praca w terenie”, ale kosztem tego jest moc obliczeniowa, wielkość ekranu a przede wszystkim – brak możliwości szerszej rozbudowy. I przy tej opcji późniejszego upgrade’u komponentów chciałbym się przez chwilę zatrzymać. W laptopach możliwości rozbudowy są bardzo ograniczone albo wręcz prawie niemożliwe, bo są to sprzęty z dedykowanymi konfiguracjami. Kupując stacjonarkę, niejeden z Was pewnie wyciągał argument o możliwości rozbudowy takiego komputera… Jak się okazuje, możliwość to jedno, a realizacja to zupełnie coś innego. Co mam wymienić?Stanąłem przed potrzebą unowocześnienia mojego wysłużonego komputera. Pamiętam jak składając go z części jakieś pięć lat temu specjalnie podjąłem pewne decyzje, które miały mi w przyszłości pomóc go rozbudować. Wybrałem całkiem sporą, masywną obudowę z masą przestrzeni w środku – zarówno na ewentualne dyski twarde, jak i na dłuższe karty rozszerzeń. Sama „buda” była bez przeszkleń i świecących wiatraków, bo chyba jestem już jednym z nielicznych użytkowników, który wychodzi z założenia, że stojący pod biurkiem wół roboczy nie musi oświetlać mi połowy pokoju. Do tego – jak mi się wydawało – wziąłem zasilacz z zapasem mocy, więc w teorii wszystko było gotowe na dalszą rozbudowę. W międzyczasie dołożyłem RAMu i zmieniłem kartę graficzną, ale nie na topowy model, ale na nieco lepszy niż początkowo znajdował się w pudle. Teraz stanąłem przed wyborem – co mam wymienić? Finalnie okazało się, że nie mogę rozbudować swojego komputera, bo wymianie powinny zostać poddane wszelkie komponenty. Źródło: Pixabay. Przydałby się nowy procesor, ale on wymaga innej podstawki, więc muszę wymienić też płytę główną. Liczę, że nowa płyta będzie miała więcej slotów na dyski NVMe, bo kilka lat temu jakoś nie spodziewałem się, że prawie całkowicie (poza NASem) zrezygnuję z przechowywania danych na dyskach talerzowych, a SSD stanieją na tyle, że będzie można mieć tylko półprzewodnikowe magazyny danych. Skoro już wymienię płytę główną, to muszę kupić i nowy RAM, bo nowa, upatrzona przeze mnie płyta, obsługuje DDR5, a nie DDR4. Do tego pojawia się pytanie – czy przy okazji wymienić kartę graficzną, bo ta obecna w nowej konfiguracji stałaby się wąskim gardłem. Jeśli zdecyduję się na ten krok, to oczywiście będę musiał wymienić zasilacz, bo do nowego procesora, a już na pewno do nowego RTXa, ten który mam będzie za słaby… Co mi pozostaje ze starego komputera? Obudowa i dysk NVMe. No właśnie. Skoro już jesteśmy przy obudowie, to też bym się zastanowił nad wymianą. Chciałbym więcej portów USB-C na przednim panelu, bo w ciągu kilku ostatnich lat to gniazdko stało się standardem. Powiedzmy jednak, że to już kaprys, który nie ma wpływu na wydajność sprzętu. Możliwości rozbudowy są iluzoryczneI nagle okazuje się, że dokładając naprawdę niewiele kasy to mogę kupić całkowicie nowy, gotowy komputer stacjonarny albo części do samodzielnej budowy. Z kolei budowany z myślą o przyszłych upgrade „staruszek PC” w zasadzie powędruje na elektrośmieci – bo i tak już nie ma możliwości rozbudowy. Dla mnie rozbudowywalność sprzętu jest iluzoryczna. Owszem, jedyny plus z posiadania takowego komputera to możliwość rozłożenia wydatków w czasie. Dziś zmienię obudowę, procesor, zasilacz i płytę główną, kupię część RAMu i włożę starą kartę graficzną, a za jakiś czas dołożę więcej dysków, wsadzę dodatkową pamięć operacyjną i zmienię mojego leciwego GTXa na coś nowego. Niemniej, w jednym rzucie muszę wymienić niemal wszystko na raz, aby jakoś to działało. Jest jeszcze inna kwestia, o którą się boję. Kompatybilność. Komputer służy mi do pracy. Granie na kompie jest, niestety, kwestią drugorzędną. Mam kilka nieco starszych programów kupionych w czasach, kiedy płaciło się za licencję jednorazowo, a nie miesięczny abonament. Okazuje się, że starsze programy takie jak np. AutoCAD nie chcą za bardzo współpracować z Windowsem 11. Pomijając nawet kwestię kompatybilności, okazuje się, że mój „rozbudowywalny” komputer stacjonarny, wcale nie posiada tak wielu opcji zmian, jak mogłem się tego spodziewać. Źródło: Pixabay. I nie tylko ja tak mamPrzejrzałem statystyki Steama, aby uświadomić sobie z jakich komponentów i systemu gracze korzystają najczęściej. Wychodzi zatem, że Windows 11 (który jest, przypomnę, ponad trzyletnim systemem) wysunął się na prowadzenie, ale blisko 43 procent ludzi dalej używa Windowsa 10, który już jest systemem dziesięcioletnim. Wciąż dominuje rozdzielczość 1920x1080 i 16 GB RAM w komputerze. Drugie w kolejce są 32 GB, ale mało kto ma ich więcej. Wśród kart graficznych rządzi NVIDIA, ale zaskakująco sporo ludzi ma karty z GTX z serii 10xx i 16xx. Jednostkowo najpopularniejszą kartą jest RTX 3060, czyli karta dobra, nowoczesna, ale z pułapu tych tańszych. Jest to sprzęt, bądź co bądź, zaprezentowany niecałe 5 lat temu. Te statystyki uświadamiają mi, że nie tylko ja nie wymieniam komponentów w komputerze co pół roku, kiedy tylko pojawi się coś nowego. Jak widać po moim przykładzie, „rozbudowywalność” stacjonarki jest iluzoryczna. Jest jeszcze inny powód tego, że powoli rozbudowujemy swoje komputery. I jest nią… brak potrzeby rozbudowy. Na moim starym komputerze, dawno temu, kiedy zapuszczałem render dziesięciominutowego filmu w FullHD w Adobe Premiere Pro, to zajmowało mu to jakieś 30 minut. Sporo. Nowy komputer radzi sobie w 7 minut. I teraz załóżmy, że wymienię sprzęt na dwukrotnie szybszy i render będzie trwał już tylko 3,5 minuty. Przy pierwszej rozbudowie różnica była kolosalna. Przy drugiej – już w zasadzie nieistotna. Tak wiem, upraszczam bardzo, ale łapiecie o co mi chodzi. W grach podobnie – mogę obniżyć minimalnie detale i gra nadal będzie dobrze działać. Można też kupić konsolę za 1000 złotych, która sprawuje się zaskakująco dobrze w grach. Źródło: Pixabay. Obecne karty graficzne nie powalają wydajnościąNajnowsze karty graficzne od NVIDII (mówię o tych z serii 50xx) są niewiele szybsze od poprzednich modeli. I oczywiście wiem, że wielu z Was natychmiast pokaże mi liczby i wyniki testów w grach, w których poszczególne produkcje będą różniły się liczbą klatek na odpowiednich kartach, ale popatrzmy na to obiektywnie. W bardzo wielu przypadkach te różnice to zaledwie kilka procent, a różnica pomiędzy tym, czy gra wyciąga 108 FPS czy 116 FPS jest dla zwykłego gracza bez znaczenia. Ale to jeszcze nic! Jeśli spojrzymy na wymagania sprzętowe najnowszych gier to okaże się, że one spokojnie zadziałają na pięcioletnim sprzęcie i to też nie takim z najwyższej półki. I nie mam wcale na myśli minimalnych wymagań sprzętowych. Taki Assassin’s Creed Shadows wymaga 16 GB RAM, procka i5 11600k lub AMD Ryzen™ 5 5600x i RTXa 3060Ti… A w minimalnych wymaganiach pojawia się nawet karta GTX 1070 (czyli sprzęt już dziewięcioletni). Monster Hunter Wilds w rekomendowanych ma RTX 2060 Super, a pachnący jeszcze nowością Kingom Come Deliverance 2 w rekomendowanych ma co prawda kartę 4070, ale zadziała na wszystkim powyżej GTX 1060 lub AMD Radeon RX 580. Czyli nie muszę mieć topowego komputera, aby się tymi rami cieszyć. Nawet na pięcioletnim blaszaku da się spokojnie pograć i to wcale w nie najniższych ustawieniach jakości. Co więcej – różnice pomiędzy wyglądem gry i płynnością na najnowszym kompie za 12 tysięcy, a maszynką, która cztery lata temu kosztowała 10 tysięcy będą, w normalnej rozgrywce, trudne do wychwycenia. Jaki z tego wniosek? Wbrew opiniom i reklamom, nie muszę wcale co chwilę wymieniać podzespołów! Jak kiedyś starzał się sprzęt? Czy kiedyś sprzęt starzał się szybciej, czy wolniej niż teraz? Cały czas zadaje sobie to pytanie. Mam wrażenie, że kiedyś znacznie szybciej trzeba było wymieniać części w komputerze i całe komputery, a skok mocy obliczeniowej był znacznie bardziej odczuwalny. Jak miałeś 486, a nowa gra wymagała instrukcji z Pentium, to nie było siły – musiałeś kupić nowy komputer. Jeśli miałem Celerona 333 Mhz i wymieniłem go na Pentium III 1 GHz to jakbym zamienił wrotki na rakietę! Różnica była tak kolosalna, że niemal niewyobrażalna. Największą zmianę w szybkości i wygodzie działania mojego komputera zauważyłem, kiedy przestałem używać dysku talerzowego, a przeszedłem na SSD. Nawet przejście z SSD Sata na NVMe, choć w teorii dysk NVMe jest kilkukrotnie szybszy, nie było aż tak odczuwalne. Nie zawsze trzeba mieć topowe maszynyOczywiście są zadania, które wymagają naprawdę potężnych maszyn, ale w statystykach Steama są one niemal niezauważalne. Dlatego też nie dajmy się zwieść internetowym recenzentom, którzy przedstawiają najnowszą kartę graficzną czy procesor w samych superlatywach tak, że czujemy się zobligowani do kupna. W obecnych czasach ciśnienia na zmianę nie ma, choć producenci pompują bańkę. Wytwarzana jest coraz bardziej sztuczna potrzeba u konsumentów. Poprzedni model albo jeszcze wcześniejszy, wykona pracę (czy odpali grę) zupełnie nie najgorzej. W ostatnich latach jednak, rozwój sprzętu komputerowego nie odnotował drastycznych skoków w zakresie wydajności. Co więcej, jeśli wydałeś kilka lat temu więcej na dopakowany (wtedy) komputer, to będzie się on starzał znacznie wolniej, niż tani sprzęt z niższej półki. Podkreślam jeszcze raz – jest pewna grupa użytkowników, którzy śledzą nowości i ulepszają często podzespoły swoich komputerów. Ale dla większości wygodniej jest wymienić całego blaszaka, niż go rozbudowywać. W takim przypadku możliwość rozbudowy schodzi na drugi plan i pozostaje tylko argumentem w przekonywaniu siebie / rodziców / drugiej połówki (niepotrzebne skreślić) do zakupu stacjonarki. Czytaj więcej:AMD może zmienić rynek tanich kart graficznych POWIĄZANE TEMATY: tech laptopy karty graficzne komputer składanie komputera sprzęt komputerowy Piotr Wasiak Piotr Wasiak Gra w gry, promuje gry i robi gry, a teraz jeszcze czasami pisze o technologii. Zdecydowany Millenials, który coraz częściej łapie się na stwierdzeniu “za moich czasów to było…”. Pewnie dlatego lubi retro, technologię i ciekawostki świata naukowego. Poza tym, jego pasją są Gwiezdne wojny o których może długo opowiadać i spierać się, który myśliwiec jest lepszy. Pewnie dlatego prowadzi dwa kanały na YouTube - Bibliotekę Ossus o uniwersum Lucasa i Bibliotekę Wyobraźni… O wszystkich innych uniwersach. W internecie i na konwentach czy PGA lub Digital Dragons ukrywa się pod nickiem “Yako”. Handheld Xboksa przypadkowo pokazany, ale raczej nie jest to Project Kennan Handheld Xboksa przypadkowo pokazany, ale raczej nie jest to Project Kennan Nintendo Switch 2 krytykowany przez byłego prezes Blizzarda. Oberwało się grafice oraz cenom Nintendo Switch 2 krytykowany przez byłego prezes Blizzarda. Oberwało się grafice oraz cenom Nintendo nadrabia niską cenę Switcha 2 w Japonii podwyżkami na innych rynkach? Nintendo nadrabia niską cenę Switcha 2 w Japonii podwyżkami na innych rynkach? AMD zmiażdzyło Intela na rynku procesorów. Ponad 4 razy więcej sprzedanych egzemplarzy na amerykańskim Amazonie AMD zmiażdzyło Intela na rynku procesorów. Ponad 4 razy więcej sprzedanych egzemplarzy na amerykańskim Amazonie Gry jeszcze nigdy nie wyglądały lepiej. Ten monitor to marzenie niejednego gracza i coraz łatwiej można je spełnić Gry jeszcze nigdy nie wyglądały lepiej. Ten monitor to marzenie niejednego gracza i coraz łatwiej można je spełnić