Srogo się zawiodłem na carsharingu, chociaż Panek i inne apki dają sporo frajdy z testowania nowych samochodów

Niektóre aplikacje stwarzają pozory praktyczności, ale okazują się mieć za dużo wad, by nam regularnie służyć. To nie znaczy, że są bezużyteczne. Panek i inne apki do szybkiego carsharingu mogą być niezłymi zabawkami.

moto
Hubert Sosnowski13 czerwca 2024
3

Są takie sytuacje, w których taksówka czy Uber nam nie odpowiada, a my akurat jesteśmy szczęśliwymi (jeszcze) posiadaczami prawa jazdy. Może wylądowaliśmy daleko od domu i garażu, a musimy przewieźć wielkie zakupy. Może musimy szybko dostać się w określone miejsce, przewieźć kogoś lub coś. W takiej sytuacji… jednak lepiej przeprosić się z Uberem. Albo postawić na pewny, całodobowy wynajem samochodu, umawiany z wyprzedzeniem. Aplikacje typu Panek czy Traficar to takie trochę samochodowe Tindery. Nigdy nie wiecie, na ile możecie na nich polegać. Nie należą do najpraktyczniejszych narzędzi. Czy zatem są bezużyteczne? Otóż, mimo wad – nie. Mogą być niezłym źródłem zabawy – oraz zaspokajać ciekawość.

Słowo dla niewtajemniczonych. Panek Carsharing, Traficar i inne tego typu narzędzia to apki do szybkiego wynajmu samochodów, głównie w mieście. Opierają się o GPS i mapkę, na której wyszukujemy, czy w pobliżu naszego położenia nie ma jakiegoś wozu do wypożyczenia. Gdy znajdziemy samochód w niedużej odległości – możemy go zarezerwować na minuty, żeby na nas czekał (to też jest płatne). Wynajem odbywa się, gdy stoimy tuż przy wehikule i przypomina ten znany chociażby z elektrycznych hulajnóg.

Panek, z którym spędziłem najwięcej czasu, ma jedną ogromną zaletę. Pozwala kontrolować wydatki, bo nie wymaga podpięcia karty płatniczej pod rachunek. Możemy posiłkować się doładowaniami i opędzać od upierdliwej sugestii, że może jednak małe podpięcie nie będzie bolało. Tego typu apki są relatywnie proste w obsłudze i przejrzyste. Do innych plusów należy fakt, że nikt nam nie policzy za parking, na którym zatrzymamy się wynajętym wozem.

Samochody z malowaniem Panka to coraz popularniejszy widok w większych miastach. Źródło: Panek. - Srogo się zawiodłem na carsharingu, chociaż Panek i inne apki dają sporo frajdy z testowania nowych samochodów - wiadomość - 2024-06-13
Samochody z malowaniem Panka to coraz popularniejszy widok w większych miastach. Źródło: Panek.

Uwaga, skupiam się na doświadczeniach związanych z aplikacją – Panek posiada również stacjonarną wypożyczalnię z normalnymi taryfami za dzień. Niemniej, tekst poświęcam aplikacjom mobilnym związanym z carsharingiem.

Panek miał ostatnio trochę kłopotów finansowych i strukturalnych, ale dziś nie o tym. Dziś o perspektywie szaraczka, zwykłego użytkownika aplikacji mobilnej. Bo nazbierało mi się trochę przeżyć miłych i tych mniej miłych przez ponad rok obcowania z aplikacją.

Loteria samochodowa

Na pewno kiedyś potrzebowaliście szybkiego transportu. Z jakiegoś powodu paliło Wam się pod tyłkiem. Albo po prostu nie chcieliście gadać Panią Taksiarą albo Panem Taksiarzem i woleliście samotną podróż, ale do domu było daleko, a nogi już odmawiały posłuszeństwa. Im mniej macie czasu, im bardziej Wam zależy, tym bardziej odradzam sięganie po Panka czy Traficar. To w pewnym sensie maszyna losująca, napędzana prawem Murphy’ego. Im bardziej musicie, tym bardziej apka zadziała na przekór.

Na każde miasto przydzielono określoną flotę wozów Panka czy Traficar. I nigdy nie możecie liczyć, że na pewno, na bank, znajdziecie samochód gdzieś pod ręką. Pojazdy są ciągle w ruchu, zawsze ktoś może je wypożyczyć w ostatniej chwili. Zdarzyło mi się zapomnieć o opcji rezerwacji i biec do wozu, a w ostatniej chwili okazywało się, że ktoś mnie w wyścigu po transport wyprzedził. A że zdarzyło się to właśnie kawał drogi od domu podczas siarczystych mrozów – to nie zaliczam tego do najprzyjemniejszych wspomnień, warunków na refleksyjny spacerek dla zdrowia nie stwierdzono. Ostatecznie zdecydowałem się na Ubera.

Samochody na minuty nie muszą być biedne. Choć zdecydowana ich większość to malutkie miejskie modele. Źródło: Traficar. - Srogo się zawiodłem na carsharingu, chociaż Panek i inne apki dają sporo frajdy z testowania nowych samochodów - wiadomość - 2024-06-13
Samochody na minuty nie muszą być biedne. Choć zdecydowana ich większość to malutkie miejskie modele. Źródło: Traficar.

Innym razem przez kilka tygodni powtarzała się sytuacja, przez którą na miesiąc-dwa dałem sobie spokój z Pankiem. Żaden z samochodów, do których wsiadłem, nie odpalał. Po prostu. Zaklinałem, korzystałem z kluczyków lub przycisków startu zgodnie z instrukcją – i nic. Myślałem, że to kwestia złamania jakiegoś punktu regulaminu (choć jeżdżę z temperamentem dziadka sunącego starą Octavią na grzybobranie) albo braku środków, ale nie. Żadnych powiadomień, problemów, nic. A jeśli w wypożyczonym samochodzie znajdowałem jakąś usterkę, to ją zgłaszałem razem z dokumentacją zdjęciową (aplikacja ma do tego wbudowane narzędzie). Oczywiście, za każdy wynajem aplikacja naliczała pieniądze od momentu, gdy wsiadłem. A to, co zastawałem w środku to inna bajka.

Właśnie, był taki okres, że zastawałem te pojazdy w różnym, ale to naprawdę różnym stanie. To kwestia modelu, w jakim oferowana jest usługa. Wozy nie zjeżdżają po każdym kursie do firmy, tylko czekają na następnego kierowcę tam, gdzie je zostawiliśmy. Tak jak hulajnogi. Śmieci zdarzały się na porządku dziennym. Rozbite zderzaki i błotniki – też. W jednej biednej Toyotce miałem dobry widok na chłodnicę. To akurat nie wina firmy, tylko użytkowników, którzy nie potrafią szanować własności wspólnej, ale niezależnie od źródła – wpływa to na końcowe doświadczenie.

Źródło: aplikacja Panek.
Źródło: aplikacja Panek.

Z tymi anegdotami zmierzam do jednego punktu – Wasze przeżycia z Pankiem i podobnymi aplikacjami będą miały charakter mocno losowy. W przypadku carsharingu za dużo zależy od czynników zewnętrznych, od nastawienia innych klientów, ruchu w mieście, zapotrzebowania przypadkowych kierowców.

Może i losowe, ale za to drogie

Cena wycieczki Pankowozem przez kawałek miasta będzie o kilka złotych droższa niż przejazd Uberem czy Boltem (chyba, że to Kraków w najbardziej turystycznych momentach, wtedy taksiarze zbierają swoje żniwo z większym rozmachem). Jeśli korzystacie z doładowania, to istnieje dolny limit pieniędzy na koncie Panka. Jeśli do niego zejdziemy, nie będziemy mogli wsiąść do samochodu i przejechać choćby kilometra.

Trochę to nieuczciwa praktyka, bo np. nie możemy wyzerować konta na trasie, na którą by starczyło przelanych pieniędzy. To wygląda, jakby zawsze jakieś drobne miały zostać. Wiecie, ta końcówka. Grosik dajcie kasjerce. Niemniej, rozumiem, da się to uzasadnić względami bezpieczeństwa (np. byłaby szkoda, gdyby na środku ulicy zgasł nam wóz, bo skończyły się pieniądze, a teraz biedź się, człowieku, z doładowaniem).

Tak czy inaczej – pod względem wydatków, Panek i Traficar też są wariantami co najwyżej średnimi. Nie drenują kieszeni przeraźliwie, ale myślę, że na tankowaniu własnego wozu wyjdziecie lepiej. Generalnie z praktycznego punktu widzenia to tak naprawdę tylko dopełnienie, dodatkowa opcja, mniej niezawodna niż Wasz rdzewiejący gruchot spod bloku czy Uber z trzema gwiazdkami i klekoczącym zawieszeniem. Zatem są po nic? Nie, ludzie z nich korzystają, niektórzy nawet z konieczności. Ale tego typu aplikacje mają nieco inne ciekawe zastosowanie – rozrywkowe.

A jednak zabawa bywa przednia

Tak, dobrze czytacie. Tego typu aplikacje to całkiem przyjemne zabawki, jeśli akurat macie stówkę czy dwie na zbyciu i lubicie cztery kółka. Umówmy się, większość z nas jeździ dziesięcio- piętnasto- lub dwudziestoletnimi gruzami jak niżej podpisany. Na to nas stać. Tego potrzebujemy i to nam zazwyczaj wystarczy jako narzędzie do przemieszczania się z punktu A do B (dopóki tego nie zabronią...).

Czasem jednak chce się nowości, chce się sprawdzić, jak to jest pojeździć czymś bardziej zaawansowanym technologicznie. Może szukacie nowego wozu i chcecie zyskać rozeznanie, jak tym się jeździ? A może akurat zebrało Wam się na bezcelową jazdę po mieście i okolicach dla zabawy. I wtedy z odsieczą przychodzą takie apki jak Panek.

Takich okazów raczej w carsharingu nie znajdziemy, ale nadal wynajmowane pojazdy mogą sprawiać radochę. Źródło: Pixabay. - Srogo się zawiodłem na carsharingu, chociaż Panek i inne apki dają sporo frajdy z testowania nowych samochodów - wiadomość - 2024-06-13
Takich okazów raczej w carsharingu nie znajdziemy, ale nadal wynajmowane pojazdy mogą sprawiać radochę. Źródło: Pixabay.

We Wrocławiu i Krakowie, gdzie najwięcej korzystałem z aplikacji, flota jest dosyć podobna. Najczęściej znajdziecie któryś z tych modeli: Toyota Corolla, Toyota Yaris, Toyota C-HR, Skoda Fabia, Opel Corsa, Fiat 500. W ofercie na stronie widnieje też Mazda 2 hybrid i Seat Arona, ale osobiście się z nimi jeszcze nie spotkałem (podobnie jak z wypasionymi wozami z logiem Panek – te widuję tylko na zdjęciach). To w większości poczciwe, utylitarne woziki, ale dające pojęcie, jak wygląda współczesna motoryzacja dla ludu.

Trzeba też przyznać, że zapewniają odrobinę zabawy. Nie takiej, żeby zabrać je na tor i upalać (wtedy to sobie zapłacicie za nabity czas i kilometry). Niemniej to jednak nowoczesne, zwrotne konstrukcje, często z hybrydkami pod maską. Zaspokajają tę ciekawość, jak to jest pilotować coś nowszego, z dosyć sprytnymi automatycznymi skrzyniami biegów. Ciekawym doznaniem jest przesiąść się z takiej np. nowej Corolli do 20-letniego Opla Astry G (rdzewiej w pokoju, mój słodki książę [*]…). Przesiadka na starszy pojazd średniej lub niższej klasy zapewnia wrażenie, jakie oferuje pilotowanie traktora. Szybko się odzwyczajamy, szybko się przyzwyczajamy.

Panek to nie tylko samochody na minuty, ale także bardziej klasyczna wypożyczalnia.Źródło: Panek.

Właśnie do takich eksperymentów, porównań, zbierania wrażeń Panek nadaje się najlepiej. To taki opcjonalny element spaceru dla tych, którzy posiadają prawko. Powinien zawsze znajdować się w kategorii: fajnie, jak zadziała, ale generalnie – obejdzie się. Może jakby Panek częściej lansował się reklamami uderzającymi w potrzebę rozrywki i eksperymentowania, nie miałby takich problemów jak obecnie?

Może pomogłaby szersza oferta pojazdów (w stacjonarnej wypożyczalni zdarzają się perełki i klasyki retro; na stronie dostrzegłem Poloneza Caro i Volkswagena Sirocco – takim jeździła Magdalena Różdżka w Rojście) – także takich z odrobiną charakteru. Żadne tam sportowe potworki z napędem na tył, po prostu więcej różnorodności. W końcu zabawa to segment życia bardziej niezbędny niż się niektórym wydaje. A wozy mogą – i powinny – sprawiać radość z jazdy. Te do wypożyczenia też.

POWIĄZANE TEMATY: moto nowe technologie

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Do GRYOnline.pl dołączył w 2017 roku, jako autor tekstów o grach i filmach. Obecnie jest szefem działu filmowego i portalu Filmomaniak.pl. Pisania artykułów uczył się, pracując dla portalu Dzika Banda. Jego teksty publikowano na kawerna.pl, film.onet.pl, zwierciadlo.pl oraz w polskim Playboyu. Opublikował opowiadania w miesięczniku Science Fiction Fantasy i Horror oraz pierwszym tomie Antologii Wolsung. Żyje „kinem środka” i mięsistą rozrywką, ale nie pogardzi ani eksperymentami, ani Szybkimi i wściekłymi. W grach szuka przede wszystkim dobrej historii. Uwielbia Baldur's Gate 2, ale na widok Unreal Tournament, Dooma, czy dobrych wyścigów budzi się w nim dziecko. Rozmiłowany w szopach i thrash-metalu. Od 2012 roku gra i tworzy larpy, zarówno w ramach Białostockiego Klubu Larpowego Żywia, jak i komercyjne przedsięwzięcia w stylu Witcher School.

Gemini może skanować prywatne dokumenty użytkowników Dysku Google

Gemini może skanować prywatne dokumenty użytkowników Dysku Google

Poczta i Kalendarz w Windowsie 11 powoli przechodzi do historii

Poczta i Kalendarz w Windowsie 11 powoli przechodzi do historii

W tej cenie robot sprzątający Tefal ma szansę znaleźć się na wyposażeniu domu każdego Polaka. Za niewielkie pieniądze ten wykorzystujący AI malec nie tylko odkurzy Wasze mieszkanie, ale i umyje podłogi

W tej cenie robot sprzątający Tefal ma szansę znaleźć się na wyposażeniu domu każdego Polaka. Za niewielkie pieniądze ten wykorzystujący AI malec nie tylko odkurzy Wasze mieszkanie, ale i umyje podłogi

Google i Microsoft zużywają więcej energii niż niektóre kraje, każda z firm niemal tyle co Słowacja

Google i Microsoft zużywają więcej energii niż niektóre kraje, każda z firm niemal tyle co Słowacja

Znany Youtuber ma dość, Linus wytyka AMD mylące nazewnictwo procesorów

Znany Youtuber ma dość, Linus wytyka AMD mylące nazewnictwo procesorów