Galeon zatonął z gigantycznym ładunkiem złota i klejnotów. Teraz Kolumbia chce go zbadać, ale podobno nie chodzi o skarby, a o naukę

Kolumbijscy i meksykańscy naukowcy planują wspólnie zbadać wrak galeonu San José. Statek zatonął u wybrzeży Kolumbii, przewożąc złoto i klejnoty warte dzisiaj 17 miliardów dolarów.

nauka
Andrzej Krzemiński8 lipca 2024
1
Źrodło fot. Bitwa u wybrzeży Kartageny, obraz autorstwa Samuela Scotta | Creative Commons
i

Kolumbijscy i meksykańscy naukowcy planują zbadać wrak osiemnastowiecznego hiszpańskiego galeonu, który zatonął u wybrzeży Kolumbii, podczas transportu ogromnych ilości złota i klejnotów. Jak twierdzą badacze, nie jest to poszukiwanie skarbów, a dokumentacja historycznego statku dla dobra ludzkości.

Historia galeonu San José

Galeon San José opuścił stocznię w hiszpańskim mieście Guipúzcoa w 1706 roku, a celem wyprawy było Morze Karaibskie. Po dopłynięciu do celu został po brzegi załadowany złotem i klejnotami, pochodzącymi z meksykańskich, boliwijskich i peruwiańskich kopalni.

San José był jednym z największych osiemnastowiecznych statków. Na swoim pokładzie przewoził 600 osób i 64 armaty, a sam liczył długość 40 metrów. Powalające parametry nie uchroniły go jednak przed atakiem brytyjskich korsarzy w 1708 roku. Statek razem ze skarbem został zatopiony u wybrzeży kolumbijskiego miasta Kartagina, a z całej, liczącej 600 osób załogi, przeżyło zaledwie 10 osób.

Jest to tylko jeden z ponad 1500 zatopionych hiszpańskich statków. W tym przypadku jednak Meksyk i Kolumbia współpracują, żeby „uratować” znajdujące się na dnie morza skarby. Jest bowiem o co walczyć, bowiem ponad 300-letnie kosztowności wyceniane są na około 17 miliardów dolarów.

Odkrycie wraku początkiem wojny

W 1981 roku amerykańska firma poszukiwawcza Search Armada twierdziła, że odkryła dokładną lokalizację wraku San José. Nie przekazali jej jednak Hiszpanii, do której historycznie należał statek, a Kolumbii. Czym mieli zapłacić Kolumbijczycy? Podobno umowa miała dać Search Armada połowę zysku z wydobytych skarbów.

W 2015 roku rząd Kolumbii stwierdził, że znalazł dokładną lokalizację San José w innym miejscu, niż podała amerykańska firma. Rozwścieczyło to Search Armada, którzy stwierdzili, że jest to strategia Kolumbijczyków na zerwanie umowy. Prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos, z dumą stwierdził wtedy, że jest to jeden z najważniejszych skarbów jego państwa.

Rozproszenie elementów wraku statku na podstawie plików fotogrametrycznych | Źródło: INAH
Rozproszenie elementów wraku statku na podstawie plików fotogrametrycznych | Źródło: INAH

W tym roku jednak Kolumbijska Komisja Dochodzeniowa wszczęła śledztwo przeciwko Santosowi. Powód? Wtargnięcie i grabież hiszpańskiego galeonu. Juan David Correa, Minister Kultury Kolumbii ogłosił chroniony obszar archeologiczny wokół wraku statku i stwierdził, że wydobycie szczątków jest kluczowe ze względów historycznych.

Dyrektorka Kolumbijskiego Instytutu Antropologii i Historii również twierdzi, że „wtargnięcie i grabież” hiszpańskiego galeonu, jaką zaprezentował Juan Manuel Santos, było niezgodne z prawem. Alhena Caicedo uważa, że jest to naukowo-kulturalna misja wydobywcza, a nie jak się wcześniej uważało, ekonomiczna.

„W stronę serca galeonu San José” wspólną misją Meksyku i Kolumbii

W ramach tak zatytułowanej inicjatywy, kolumbijscy i meksykańscy badacze będą współpracować w celu wydobycia i odbudowy historycznego statku. Zaangażowanie Meksyku jest szczególnie ważne, głównie ze względu na ich ogromne doświadczenie w prowadzeniu wypraw archeologicznych.

Istotna dla całej wyprawy jest wiedza meksykańskich archeologów, którzy w 2020 roku wydobyli rozbity w Zatoce Meksykańskiej galeon Nuestra Senora del Juncal. To właśnie do nich, w celu pomocy, zwrócili się Kolumbijczycy. Oba państwa blisko ze sobą współpracują i wspólnie szkolą archeologów badających Amerykę Łacińską.

Podczas operacji wydobywczej, Meksyk służy jedynie jako doradztwo. Cała odpowiedzialność za działalność podwodną spoczywa bezpośrednio na kolumbijskich archeologach, którzy plan wydobycia podzielili na cztery etapy:

  1. Pierwszy etap rozpoczął się w maju. Statek wydobywczy, wyposażony w technologię dynamicznego i akustycznego pozycjonowania, a także zdalnie sterowany pojazd mają dotrzeć i dokładnie zlokalizować pozycję wraku.
  2. Następnie zostaną wygenerowane dokładne obrazy lokalizacji San José. Na ich podstawie badacze zaobserwują rozproszenie materiałów oraz przeprowadzą rejestr dowodów archeologicznych, które sklasyfikują.
  3. Podczas trzeciej fazy zostanie opracowana wstępna diagnoza konserwacji, która ustali dokładne informacje o poziomie degradacji elementów wraku.
  4. W ostatnim etapie wszystko zostanie dokładnie udokumentowane cyfrowo w celu edukacyjnej popularyzacji odkrycia.

Plan Kolumbii jest jasny, a szczegóły dotyczące poszczególnych faz świadczą o tym, że celem nie jest wydobycie z wody wszystkiego, co zostanie znalezione, a jedynie dokładne skatalogowanie i udokumentowanie wraku i bogactwa, jakie przewoził. Oczywiście część elementów zostanie wydobyte w celach badawczych, ale możemy być prawie pewni, że zysk ekonomiczny nie jest celem rządu Kolumbii.

POWIĄZANE TEMATY: nauka statki

Andrzej Krzemiński

Andrzej Krzemiński

Do GRYOnline.pl dołączył w maju 2024 roku, rozpoczynając swoją przygodę z profesjonalnym pisaniem w dziale technologicznym. Jest miłośnikiem eksperymentalnego hip-hopu oraz książek psychologicznych i filozoficznych, które kolekcjonuje. W wieku 7 lat kuzyn wprowadził go w świat gier i od tego czasu nie może się od nich oderwać. W przeszłości spędzał długie godziny na grach multiplayer, takich jak League of Legends, Valorant i Rainbow Six: Siege. Obecnie skupia się na strategiach, produkcjach indie i j-RPG. Jest największym fanem japońskich gier, w szczególności twórczości studia Atlus z serią gier Persona na czele oraz gry Nier: Automata. W tym roku planuje rozpocząć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Gemini może skanować prywatne dokumenty użytkowników Dysku Google

Gemini może skanować prywatne dokumenty użytkowników Dysku Google

Poczta i Kalendarz w Windowsie 11 powoli przechodzi do historii

Poczta i Kalendarz w Windowsie 11 powoli przechodzi do historii

W tej cenie robot sprzątający Tefal ma szansę znaleźć się na wyposażeniu domu każdego Polaka. Za niewielkie pieniądze ten wykorzystujący AI malec nie tylko odkurzy Wasze mieszkanie, ale i umyje podłogi

W tej cenie robot sprzątający Tefal ma szansę znaleźć się na wyposażeniu domu każdego Polaka. Za niewielkie pieniądze ten wykorzystujący AI malec nie tylko odkurzy Wasze mieszkanie, ale i umyje podłogi

Google i Microsoft zużywają więcej energii niż niektóre kraje, każda z firm niemal tyle co Słowacja

Google i Microsoft zużywają więcej energii niż niektóre kraje, każda z firm niemal tyle co Słowacja

Znany Youtuber ma dość, Linus wytyka AMD mylące nazewnictwo procesorów

Znany Youtuber ma dość, Linus wytyka AMD mylące nazewnictwo procesorów