Twój procesor nie ma szans. Recenzja techniczna Dragon's Dogma 2

Gry mogą mieć wysokie wymagania, nawet jeśli nie idzie to w parze z piękną grafiką. Dragon's Dogma 2 robi nie tylko to, ale dokłada też od siebie całą masę problemów z optymalizacją i jest bardzo wybredna jeśli chodzi o procesory.

gaming
Mikołaj Łaszkiewicz27 marca 2024
4

Bądźmy szczerzy, wymagania gier rosną regularnie i ten trend prawdopodobnie nigdy się nie zmieni. Przez pewien czas regułą było, że mniej więcej co roku widać było coraz mocniejsze karty graficzne w wymaganiach minimalnych i zalecanych. Procesory miały tutaj taryfę ulgową i nawet posiadanie jednostki sprzed 5-6 lat nie było większym problemem pod warunkiem, że nie mówimy o modelach z najniższej półki. Kiedy w okolicy premiery PlayStation 5 i Xboksa Series X/S AMD zaatakowało mocnymi Ryzenami piątej generacji, a po czasie Intel na to odpowiedział, okazało się, że nagle i5-8600K czy Ryzen 5 3600 to nie są sprzęty, które pozwolą na komfortową zabawę w najnowszych grach.

Mogłoby się wydawać, że jeśli kupiliście przyzwoity procesor (i5 czy i7 Intela lub Ryzen 5 czy Ryzena 7 od AMD) w ciągu ostatnich 2-3 lat, to w omawiane dzisiaj Dragon's Dogma 2 pogracie sobie bez problemu (pod warunkiem posiadania odpowiednio mocnej karty graficznej). Wszakże twórcy podają, że zalecane wymagania spełniają już Intel Core i7-10700 i AMD Ryzen 5 3600X, czyli nie najnowsze jednostki. Mogłoby się tak wydawać, ale rzeczywistość jest zupełnie inna, bo… w zasadzie nie ma procesora, który poradzi sobie z Dragon's Dogma 2. Czemu tak jest? Zobaczcie sami.

TO NIE JEST RECENZJA GRY

W tym tekście kompletnie pomijam kwestię, czy Dragon’s Dogma 2 jest dobrą grą pod względem fabuły czy mechanik. Jedyne, na czym się skupiam, to płynność działania na sprzętach o różnej wydajności.

Recenzję gry Dragon’s Dogma 2 autorstwa Sebastiana Kasparka znajdziecie w serwisie Gry-Online.

Świat gry wygląda ładnie i wciąga (prawie zawsze)

Nie byłem nigdy hardkorowym fanem gier RPG, nie grałem w kultowe Baldury, Icewind Dale czy wszystkie części The Elder Scrolls. Takie gry są ogromne, trzeba się w nie dobrze wciągnąć i mieć czas. Oczywiście jakieś doświadczenie z RPG-ami mam, grałem w nie całkiem sporo, ale fanem czy wyjadaczem gatunku się nie nazwę. Pierwszym co rzuciło mi się w oczy po wskoczeniu do świata Dragon's Dogma 2 była całkiem ładna oprawa graficzna. Nie jest to może poziom kinowego The Last of Us 2 czy klimatycznego Cyberpunka 2077, ale też nie odstaje poziomem od innych gier AAA z ostatnich 12 miesięcy.

Gra na samym początku (po etapie „samouczkowym”) wrzuciła mnie do otwartego świata, do „leśnej” lokacji z małym obozem do eksplorowania. Moją uwagę przyciągnęły bardzo ładnie wyglądające tekstury terenu, bogate w detale, dające uczucie głębi. Mnóstwo rozrzuconych kamyczków, patyków oraz niejednolite podłoże powodują, że można się tu poczuć, jak w prawdziwym świecie fantasy, nie czuć takiej „plastelinowości” gleby. Podobają mi się także przyjemnie kołyszące się drzewa, z ładnie zarysowanymi liśćmi.

Doskonałym dopełnieniem tych lesistych obszarów jest znakomicie zrobiona trawa, bardzo gęsta i reaktywna (porusza się pod wypływem wiatru i naszych kroków). Ta reaktywność, to niestety trochę miecz obosieczny dla Dragon's Dogma 2, bo przy sprincie widać efekt rozchodzenia się tej trawy, ale jest on zdecydowanie za mocny. Daje to taki efekt, jakby nasz bohater wytwarzał jakąś fale uderzeniową i trawa kładła się przed nim. Dziwne i raczej nie do spatchowania, ale po kilkunastu godzinach zabawy przestaje się na to zwracać uwagę.

Przechodząc płynnie do modeli postaci (a tych w grze jest sporo, szczególnie Pawnów), mogę powiedzieć, że jest przywozicie. Większość bohaterów jest zrobiona poprawnie, ma swoje cechy charakterystyczne i da się zapamiętać ich twarze.

Lekkim rozczarowaniem jest za to szczegółowość materiałów, z których wykonane są zbroje, płaszcze, peleryny itp. Mówimy tu o przenikaniu przez siebie poszczególnych elementów stroju (peleryna wesoło łopocząca przez zbroję czy tarczę to standard), przeciętnej szczegółowości nawet na najwyższych ustawieniach graficznych i ogólnym wrażeniu, że postacie wzięto z pierwszej części Dragon's Dogmy i trochę podkręcono do współczesnych realiów. To samo można powiedzieć o animacjach podczas przerywników filmowych, które są dosyć sztywne i nie zachwycają.

Z kolei absolutnie tragiczne wrażenie zrobiła na mnie woda, która pojawia się w grze od czasu do czasu. Jest fatalnie „płaska”, nie ma żadnej fizyki, efektów rozpraszania, czy innych oczekiwanych po niej zachowań. Jest szarą masą, która pływa sobie w stawach i bajorkach, a nasz bohater nie reaguje na nią i mamy wrażenie, że woda magicznie omija go zamiast zmoczyć. Być może jest to jakiś sposób na zaoszczędzenie zasobów komputera, albo pieniędzy na dodatkowych animacjach, ale wygląda to bardzo kiepsko.

Dużo więcej dobrego mam do powiedzenia o oświetleniu i cieniowaniu z wykorzystaniem ray tracingu (bez ray tracingu grałem zaledwie kilkadziesiąt minut). W zasadzie każda scena w grze jest wybitnie dobrze i naturalnie oświetlona, niezależnie od tego czy mówimy o zatłoczonych miastach, górskich jaskiniach czy gęstym lesie.

Całkiem spektakularnie wyglądają przejścia ze słonecznych równin do gęstwiny lasu, która autentycznie powoduje, że czujemy się, jakbyśmy znajdowali się pod prawdziwymi drzewami, których liście przepuszczają tylko część promieni słonecznych, delikatnie spadających na ziemię. Ta precyzja i delikatność gry światłem i cieniami daje wielu scenom głębię, które na próżno szukać w wielu innych RPG-ach ostatnich lat.

Bardzo realistycznie wyglądającymi przykładami tej technologii są przestrzenie pomiędzy budynkami w mieście. Doskonale widać tutaj, jak słońce rozprasza się i odbija w różnych kierunkach, z różną mocą, tworząc bardzo realistyczną symulację oświetlenia, w której ciemne zakamarki są naprawdę ciemne, a rzeczy schowane w cieniu nie są przesadnie zaciemnione, tylko prezentują się niemal tak, jak na żywo. W otwartym świecie świetnym przykładem doskonałej gry światłem i cieniem jest ciemna noc, w której bez pochodni w zasadzie nic nie widać, a światło z płonących drzewców przyjemnie rozświetla obraz.

O Panie, kto to Panu optymalizował? Chyba troll

Skoro wiemy już, że Dragon's Dogma 2 wygląda ładnie (choć z pewnymi widocznymi wadami), to zajmijmy się teraz tym, jak działa. Niestety – nie mam dla Was dobrych wieści, bo Dragon's Dogma 2 działa bardzo kiepsko, nawet na bardzo mocnym sprzęcie. Tutaj ewidentnie jest coś nie tak z optymalizacją i Capcom będzie musiał pochylić się nad tym w przyszłych patchach.

Na pececie z procesorem Intel i5-13600K i kartą graficzną NVIDIA GeForce RTX 4080 wybrałem maksymalne ustawienia graficzne, włączyłem ray tracing i bawiłem się w rozdzielczości 3440 x 1440 pikseli z DLSS ustawionym w trybie jakości. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem już po 10 minutach rozgrywki było… zamienienie DLSS na FSR od AMD, bo Dragon's Dogma 2 ewidentnie ma źle zaimplementowany DLSS i niezależnie od wybranej jakości, daje on fatalne rezultaty – wszystko jest rozmyte, nieostre, a za wieloma elementami ciągną się dziwne smugi pikseli. FSR od AMD takich problemów nie powodował i choć wyglądał na nieco zbyt sztucznie wyostrzony, to i tak wygrywał z DLSS-em czy brakiem skalowania.

Mając w pamięci, że producent zaleca do zabawy Intel Core i7-10700 i RTX-a 2080 byłem przekonany, że moja konfiguracja nawet nie spoci się przy Dragon's Dogma 2. Z początku dokładnie tak to wyglądało, bo w otwartym świecie osiągałem spokojnie ponad 90 klatek na sekundę, miejscami ponad 100, z delikatnymi spadkami. Jedynym, co mnie dziwiło było zużycie karty graficznej na poziomie 60-70%, ale postanowiłem nie zaprzątać sobie tym głowy.

Po wejściu do pierwszego obozu zbladłem – licznik klatek na sekundę spadł do 41 i nie chciał wzrosnąć. Spadło też wykorzystanie karty graficznej (do jakichś 48%). Zmiana ustawień, obracanie kamery, włączanie i wyłączanie synchronizacji pionowej nie poprawiły sytuacji, a w pewnym momencie wręcz pogorszyły, bo Dragon's Dogma 2 zdecydowała się działać w… 30 klatkach na sekundę. Potem po zmianie trybu obrazu na okienkowy podskoczyła do 57 fpsów i tak już została. Postanowiłem zresetować grę i okazało się, że to rozwiązało problem i nagle miałem około 76-78 klatek na sekundę w rzeczonym obozie. Pograłem trochę dłużej, wykonałem kilkanaście misji i ogólnie raczej nie widziałem większych problemów, poza tym, że gra ma strasznie nierówne frametime’y, co powoduje, że nawet przy 90 klatkach na sekundę potrafi wyglądać, jakby się zacinała. Problem w dużej mierze rozwiązało zablokowanie gry do 60 fpsów i to właśnie w ten sposób bawiłem się dalej.

Wszystko szło dość gładko, aż po wejściu do miasta Vermund szczęka mi opadła. Gra zaczęła mieć olbrzymie spadki płynności, nawet poniżej 50 klatek na sekundę podczas obracania kamery czy sprintu przez plac targowy. Zmienianie ustawień niewiele pomagało, bo w zasadzie za każdym razem gra spadała poniżej „magicznych” 60 klatek na sekundę.

Krótkie spojrzenie na wykorzystanie procesora i karty graficznej pokazało mi, kto jest winny tej sytuacji. Dragon's Dogma 2 wykorzystywała w mieście maksymalnie 60% dostępnej mocy karty graficznej i około 40% procesora. Takie zachowanie oznacza, że to nie karta graficzna jest problemem, bo gra nie korzysta z niej w pełni.

Teoretycznie mogłoby to znaczyć, że mam za słaby procesor w testowej konfiguracji. Jednak po pierwsze, i5-13600K to nie jest słaba jednostka i w większości gier to karta graficzna ma problem, żeby za nią nadążyć, a po drugie, u innych recenzentów wyposażonych w topowe CPU, np. Ryzena 7800X3D (który miejscami spadał poniżej 45 fpsów) czy Intela i9-14900K, również można było zauważyć spadki poniżej 60 klatek na sekundę w tej samej rozdzielczości. Dragon's Dogma 2 nie działa dobrze w zasadzie na żadnym sprzęcie w momencie pisania tego tekstu.

Gra zdaje się nie wykorzystywać dobrze mocy procesora, co widać np. po tym, że obciąża rdzenie CPU bardzo nierównomiernie, korzystając w pełni np., tylko z 3 czy 4, traktując resztę ulgowo. Dokładnie takie problemy można rozwiązać patchami, bo to nie problem ze sprzętem, tylko z wykorzystaniem go przez grę. Liczę na to, że Capcomowi uda się doprowadzić Dragon's Dogmę 2 chociaż do takiego stanu, że w mieście będzie można liczyć na stabilne 60 klatek na sekundę.

Warto też odnotować, że Dragon's Dogma 2 jest głodna na RAM i VRAM, choć nie do przesady. Zabawa na kartach graficznych wyposażonych w mniej niż 8 GB pamięci VRAM może być problematyczna i skutkować crashami. Posiadacze 16 GB RAM-u zobaczą, że gra ekstremalnie szybko zapełnia w zasadzie całą pamięć i nie zamierza jej puszczać. Wprawdzie nie powoduje to żadnych anomalii, freezów czy crashy, ale pecet z 32 GB pamięci RAM ma więcej miejsca „do oddychania” i ma zauważalnie mniej mikroprzycięć.

Sytuacja w Vermund była dla mnie na tyle zła (gra zacinała się naprawdę nieprzyjemnie), że nie bardzo chciało mi się dalej grać. W sieci można jednak znaleźć już moda, który odblokowuje w grze tryb generowania klatek z DLSS na kartach z serii NVIDIA RTX 40. Napisałem odblokowuje, bo modderzy podają, że wszystko jest już zaimplementowane w grze, ale z jakichś powodów twórcy nie zdecydowali się (póki co?) na udostępnienie technologii Frame Generation użytkownikom.

Gra z wyłączonym Frame Generation. Szczegóły wydajności w prawym górnym rogu.

Gra z włączonym Frame Generation. Szczegóły wydajności w prawym górnym rogu.

Dla mnie, po wgraniu moda, sytuacja z Dragon's Dogma 2 zmieniła się nie do poznania. W centrum miasta mogłem liczyć na nieco ponad 100 klatek na sekundę ze spadkami w granicę 80 podczas szybszego przemieszczania się. To ogromny wzrost płynności względem „bazowej” wersji gry. Co ciekawe, włączenie generatora klatek prawie całkowicie naprawia problem z nierównym frametimem w otwartym świecie i znacznie poprawia sytuację w mieście, choć spadki ze 100 do 80 fps-ów są dość widoczne. Jako złoty środek potraktowałem zablokowanie gry na 90 klatkach na sekundę i to zapewniło mi najlepszą i najpłynniejszą zabawę.

Słabszy pecet lub konsola? No to mamy problem

Skoro Dragon's Dogma 2 kiepsko radzi sobie na mocnym sprzęcie, to jak sytuacja wygląda na takim „typowym” pececie sprzed 4-5 lat? Cóż, nie za ciekawie. Na komputerze z RTX-em 2060, procesorem Intel Core i7-9700K i 16 GB pamięci RAM, w rozdzielczości 1080p na wysokich ustawieniach graficznych z DLSS-em zbalansowanym możecie liczyć średnio na około 40-45 klatek na sekundę ze spadkami w okolice 30 fpsów. W mieście wartości te spadają regularnie poniżej 30 fpsów, a zmniejszenie ustawień graficznych do średnich lub niskich spowoduje wzrost średniej, ale nie pomoże dużo na spadki – tutaj winny jest procesor.

A jak Dragon's Dogma 2 działa na Steam Decku? No cóż, nie mam dla Was dobrych wieści, bo prawie w ogóle nie działa. W otwartym świecie możecie liczyć na 13-14 klatek na sekundę w zasadzie niezależnie od ustawień, a po manualnym ustawieniu taktowania GPU na 1600 MHz gra rozpędza się do około 17-18 fpsów. Do tego widać, że ewidentnie jest tu problem z wykorzystaniem zasobów, bo gra zużywa około 70% GPU i 50% CPU, pobierając przy tym zaledwie 10 watów energii, a nie 15, które Steam Deck dostarcza. Myślę, że tutaj raczej nie pomogą żadne patche i 30 fps na Steam Decku w Dragon's Dogma 2 jest nierealne.

Dragon’s Dogma 2 na konsolach Xbox Series X i PlayStation 5 wygląda całkiem nieźle, i wydaje się, że działa w okolicy ustawień wysokich z lekką domieszką średnich (przekładając z konsolowego na pecetowe). Twórcy postawili na odblokowaną ilość klatek na sekundę i nie dali konsolowcom możliwości zablokowania ich na 30, co moim zdaniem jest błędem. Gra ma na konsolach te same problemy z optymalizacją, co na pecetach i przez większość czasu działa w przedziale 34-40 klatek na sekundę, czyli akceptowalnym, ale bardzo nierównym. Wolałbym widzieć solidne 30, z dobrym frametimem niż takie dziwne zabawy.

Niestety, czasami w trakcie większych walk, z dużą ilością efektów, ilość fpsów spada poniżej 30 i to widać. O ile w mieście na pececie było źle, tak na konsolach jest komicznie i tragicznie zarazem. Przede wszystkim Dragon's Dogma 2 nie jest w stanie utrzymać wtedy 30 klatek na sekundę i spada do „filmowych” 23-24 fpsów bardzo często. Na dodatek twórcy zdecydowali się na drastyczne zmniejszenie zasięgu rysowania w miastach, przez co nie raz i nie dwa widać postacie dosłownie pojawiające się 2-3 metry przed naszym bohaterem, których nie było widać z nieco większej odległości.

Może być lepiej i powinno być lepiej

W przypadku Dragon's Dogma 2 wydaje mi się, że twórcy nie do końca przystosowali do otwartego świata sprawdzony w zamkniętych i szczegółowych lokacjach RE Engine. Silnik ewidentnie nie radzi sobie w gęsto zaludnionych miastach i nawet na mocnych procesorach powoduje ogromne problemy z wydajnością. To jest coś co można i trzeba naprawić. Jeśli Capcomowi uda się doprowadzić Dragon's Dogmę 2 do „optymalnego” stanu, to damy Wam o tym znać.

Jeśli chcecie bawić się w grze już teraz i macie kartę z serii RTX 40, to moim zdaniem instalacja moda na generowanie klatek jest wręcz niezbędna i bez niej nie ma co podchodzić do rozgrywki. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie Capcom doda do gry oficjalne wsparcie dla tej technologii i nie będziecie musieli bawić się w samodzielne wgrywanie modów.

W ogólnym rozrachunku Dragon's Dogma 2 to gra wybitnie nierówna. Choć jest ładna, a miejscami potrafi nawet zachwycić, to już niektóre detale nie wyglądają tak ładnie z bliska. Wydajność w otwartym świecie jest całkowicie akceptowalna, ale już wejście do miasta to kompletna abominacja. Jeżeli macie naprawdę mocnego peceta z dobrym procesorem, to raczej nie będziecie Dragon's Dogmą 2 bardzo rozczarowani. Jeżeli natomiast macie kilkuletni sprzęt ze średniej czy nawet wyższej półki, to raczej ciężko będzie Wam osiągnąć zadowalającą wydajność. Wymagania sprzętowe podane przez producenta są wyraźnie zaniżone, szczególnie w kwestii CPU. Jeśli macie gorszy procesor niż Intel Core i7-10700 lub AMD Ryzen 5 3600X, to nie radzę Wam podchodzić do Dragon's Dogmy 2, no chyba, że lubicie grać w „konsolowych” 30 lub 40 klatkach na sekundę.

POWIĄZANE TEMATY: gaming testy wydajności

Mikołaj Łaszkiewicz

Mikołaj Łaszkiewicz

W GRYOnline.pl pracuje od maja 2020 roku. Najpierw był newsmanem w dziale technologii, z czasem zaczął udzielać się w grach i publicystyce, a także redagować oraz nadzorować działanie newsroomu technologicznego. Obecnie jest redaktorem naczelnym serwisu Futurebeat.pl. Wcześniej swoimi przemyśleniami na temat gier wideo dzielił się m.in. na różnych grupach tematycznych. Z wykształcenia prawnik. Gra na wszystkim i we wszystko, co widać czasem w recenzjach. Jego ulubioną konsolą jest Nintendo 3DS, co roku gra w nową część serii FIFA i stara się poszerzać gamingowe horyzonty. Uwielbia szeroko pojęty sprzęt komputerowy i rozkręca wszystko, co wpadnie mu w ręce.

Jest śmiesznie tani, wygląda jak Apple Watch i jako pierwszy wyposażony został w HyperOS - użytkownicy wprost uwielbiają ten smartwatch

Jest śmiesznie tani, wygląda jak Apple Watch i jako pierwszy wyposażony został w HyperOS - użytkownicy wprost uwielbiają ten smartwatch

Youtuberzy w jeden dzień odtworzyli legendarny kombinezon z Diuny, który odzyskuje wodę wydzielaną z ciała

Youtuberzy w jeden dzień odtworzyli legendarny kombinezon z Diuny, który odzyskuje wodę wydzielaną z ciała

Budżetowiec ze stabilizacją obrazu i szerokokątnym obiektywem. Czy warto kupić Samsunga Galaxy A25 5G?

Budżetowiec ze stabilizacją obrazu i szerokokątnym obiektywem. Czy warto kupić Samsunga Galaxy A25 5G?

Ważna zmiana w Windows 11 - Microsoft rezygnuje z forsowania aktualizacji

Ważna zmiana w Windows 11 - Microsoft rezygnuje z forsowania aktualizacji

Fiat Topolino z Maroka i 600e z Polski w cieniu krytyki. Włochy nie chcą swojej flagi na autach produkowanych za granicą

Fiat Topolino z Maroka i 600e z Polski w cieniu krytyki. Włochy nie chcą swojej flagi na autach produkowanych za granicą