Ten smartfon ma wszystko, a i tak go nie kupicie. Test Sony Xperia 1 V

Sony bardzo mocno wierzy w to, że ich smartfony są wyznacznikiem jakości i pakują do nich unikalne rozwiązania. To jednak za mało, żeby przebić się wśród konkurencji, która stawia na prostotę i niską cenę.

mobile
Mikołaj Łaszkiewicz20 lutego 2024
6

Smartfony towarzyszą nam niemal przez całą dobę. Wskazują drogę, pokazują pogodę i robią zdjęcia. Są w tym naprawdę dobre, więc żeby się wyróżnić stawiają na tle konkurencji, producenci stają na rzęsach. Ostatnio miałem okazję testować jeden z ciekawszych telefonów na rynku – Sony Xperię 1 V – i muszę Wam powiedzieć, że sam już nie wiem, co myślą sobie producenci. Xperia 1 V to naprawdę ciekawy produkt, który mógłby konkurować z innymi flagowymi smartfonami z Androidem, a nawet z iPhone’ami (choć docelowe grupy odbiorców tych sprzętów są skrajnie różne), ale z jakiegoś powodu tak nie jest. Myślę, że dzięki temu tekstowi dowiecie się z czego wynika ten stan rzeczy.

Wszystko jest tu na swoim miejscu

Nie da się ukryć, że w 2024 roku większość smartfonów jest po prostu bardzo nudna. Może użyłem złego słowa, bo w sumie na nudę nie można narzekać – co rusz ktoś prezentuje jakąś innowację. Sęk w tym, że każdy taki dodatek, to trochę sztuka dla sztuki, bo dziś z każdego telefonu da się skutecznie: zadzwonić, napisać SMS-a, połączyć z Internetem, napisać maila, obejrzeć wideo, zrobić zdjęcie i wykonać tysiące innych aktywności. Nawet bardzo podstawowe modele smartfonów, kosztujące 700 czy 800 złotych, potrafią zrobić wszystko to na całkiem akceptowalnym poziomie. Wraz ze wzrostem ceny nie tyle zmienia się funkcjonalność, co poprawia się jakość wszystkich tych aspektów.

Wzornictwo jest stonowane i eleganckie, a plastiki bardzo dobrej jakości.

W przypadku Xperii 1 V jest nieco inaczej, bowiem już od strony wizualnej widać, że ma się do czynienia z czymś nietypowym. Choć ekran ma przekątną 6.5 cala, to jest zdecydowanie dłuższy i węższy niż u konkurencji za sprawą nietypowych proporcji ekranu.

Jeśli chodzi o specyfikację, to jest dość standardowo jak na flagowca. Mamy tu procesor Snapdragon 8 Gen 2, 12 lub 16 GB pamięci RAM, 256 lub 512 GB przestrzeni na dane, baterię 5000 mAh oraz główny aparat o rozdzielczości 48 Mpix. Resztę znajdziecie na stronie producenta.

Dość dziwnie poczułem się za to, gdy chwyciłem smartfona do ręki, bo okazało się, że jego plecki są… plastikowe. Tak jest, dobrze widzicie, w telefonie kosztującym niemal 6000 złotych obudowa z tyłu jest plastikowa, a nie szklana, jak w 99% flagowców. Pomyślałem sobie, że to w sumie dość słabo, że tanio, że gorzej, ale… im dłużej używałem Xperii 1 V, tym bardziej mi się to podobało. Telefon stracił dzięki temu kilka gramów wagi, dużo lepiej leży w dłoni (plastik jest nieco chropowaty) i mam wrażenie, że będzie dużo tańszy w naprawie w razie uszkodzenia niż „klasyczna” szklana tafla. Plastik jest świetnej jakości i nie trzeszczy, więc nie przejmowałbym się samym faktem jego obecności w telefonie.

„Bajery” software’owe w systemie nie przypadły mi za to do gustu. Tryb wielu okien wygląda, jak żywcem wyjęty z 2014 roku, specjalny przycisk pływający z boku ekranu raczej mnie drażnił niż pomagał otwierać często używane aplikacje, a nakłada gry wygląda „groźnie”, ale w sumie niewiele daje. Bardzo przyjemnym „exclusivem” jest za to przycisk migawki aparatu, bo nie mogę nie przyznać Sony racji – dużo wygodniej robi się w ten sposób zdjęcia.

Taki ekran to skarb

Bardzo dobre wrażenie zrobił też na mnie OLED-owy ekran Xperii 1 V, który ma bardzo wysoką rozdzielczość (1644 na 3840 pikseli), 120 herców i świetne odwzorowanie barw. W domyślnym trybie wygląda dużo naturalniej i mniej przekłamuje barwy niż np. iPhone 14 Pro. Nie jest co prawda jakoś szokująco jasny – osiąga ok. 600 nitów w trybie manualnym i 900 nitów na „automacie” – ale powiedziałbym, że to wartości wystarczające. Na tle konkurencji prezentują się jednak dość blado, bo większość flagowców w trybie automatycznym przekracza 1200 nitów i da się z nich korzystać w pełnym słońcu, co w przypadku Xperii bywa problematyczne.

Ekran to jeden z mocnych punktów Xperii 1 V – łączy wysoką rozdzielczość ze świetnym odwzorowaniem barw.

Nie zmienia to jednak faktu, że oglądanie filmów na Netflixie było bardzo przyjemnym doświadczeniem, a kolory ekranu (po wybraniu trybu twórcy) były w zasadzie tak dobre, jak w moim telewizorze OLED. Jedynym minusem przy konsumpcji treści mogą być nietypowe proporcje, bo o ile nadają się do kinowych produkcji, tak na YouTube czy TikToku mogą nieco przeszkadzać.

Wydajność? Flagowa (choć z zeszłego roku)

Nie mam także żadnych zastrzeżeń do wydajności telefonu, ale w końcu Snapdragon 8 Gen 2 to bardzo mocna jednostka i radzi sobie z każdą grą i aplikacją bez problemu. Co ciekawe, nawet po godzinnej sesji grania w PUBG Mobile na wysokich ustawieniach grafiki, Xperia 1 V nie była jakoś rażąco gorąca. Powiedziałbym, że temperatury były na bardzo przyzwoitym poziomie, lepszym niż u większości konkurentów.

Jeśli chodzi o nawigację po systemie, szybkość otwierania aplikacji i wykonywanie wszystkich innych czynności, to w zasadzie wszystko działa tak jak powinno. Nie uświadczyłem spadków animacji czy przycięć, no ale powiedzmy sobie szczerze, że z takim procesorem trzeba byłoby postarać się, żeby coś popsuć.

W parze ze świetną wydajnością idzie dobry czas pracy na baterii. Smarfton wytrzymuje w zasadzie cały dzień na jednym ładowaniu i jest w stanie wyświetlać treści nawet przez 8 godzin bez przerwy. Wiadomo, że są telefony, które działają jeszcze dłużej, ale powiedziałbym, że Xperia mieści się w „średniej”.

Aparat i kamera prosto z Hollywood

Jak sami widzicie, w kwestii designu, wydajności czy jakości wykonania jest standardowo i po prostu dobrze. Dużo ciekawiej zaczyna robić się, gdy weźmiemy pod uwagę aparat (a właściwie wszystkie trzy). To tutaj Sony zdaje się krzyczeć „Hej, jesteśmy dla PROfesjonalistów, wszystko jest tutaj PRO!”. Wydaje mi się jednak, że to zła strategia. Dlaczego? Powód jest prozaiczny, większość konsumentów robi zdjęcia telefonem (to fakt), ale w przytłaczającej większości nie ma zielonego pojęcia, jak taki aparat działa. Podstawowym zadaniem smartfona (w mojej opinii) jest robienie strawnych, poprawnych zdjęć na domyślnym trybie automatycznym.

Ponadto nawet osoba, która zna się na obsłudze profesjonalnych aparatów, zapewne nie będzie z tego korzystała w smartfonie. Czas potrzebny na idealne ustawienie profesjonalnego ujęcia jest absurdalnie długi. Jeżeli już ktoś jest na tyle zdeterminowany, żeby wykonywać wysokiej jakości zdjęcia, to zapewne po prostu weźmie ze sobą swój aparat, bo mimo że Xperia 1 V robi świetne zdjęcia, jak na smartfona, to absolutnie „wymięka” nawet przy podstawowych aparatach fotograficznych np. z serii Alfa od Sony. Długie ustawianie ogniskowej, balansu bieli, ostrości i dziesiątek innych zmiennych nie zda się na wiele, bo optyka aparatu jest jednak mocno ograniczona, bo „to tylko telefon”.

Sony nie pozostawia wątpliwości – to smartfon z fotograficznymi aspiracjami.

Ponadto wbudowane aplikacje Photo Pro (zdjęcia), Video Pro i Cinema Pro są okropnie brzydkie, nieintuicyjne i zasypują masą opcji, nie tłumacząc przy tym do czego są przeznaczone. Jeśli ktoś ma dużo wiedzy, czasu i samozaparcia, to pewnie wyciśnie z Xperii 1 V bardzo dużo i przyćmi w zasadzie każde zdjęcie wykonane w trybie automatycznym przez smartfony konkurencji. Pozostaje tylko pytanie – komu będzie się chciało?

Oczywiście, to nie tak, że Xperia 1 V nie umie robić zdjęć w automacie. Umie i to bardzo dobrze, ale nie wyróżnia się wtedy na tle konkurencji, często nawet takiej o połowę tańszej. Trzeba sobie więc zadać pytanie – czy wydanie niemal 6000 złotych na taki smartfon ma sens? Każdy z Was musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.

W tym miejscu muszę jednak zaznaczyć, że na fotografii nie znam się aż tak dobrze, jak mój redakcyjny kolega Kacper Lipski. Więcej na temat obróbki RAW-ów, wrażeń z nagrywania wideo i porównań z iPhonem znajdziecie w jego filmie.

Bardzo fajny smartfon, który może przepaść

Czytając ten tekst pewnie odniesiecie wrażenie, że nieco „znęcałem” się nad Xperią 1 V, szczególnie w kwestii niepotrzebnie skomplikowanych opcji foto/wideo. Być może nieco przesadziłem, ale mam po prostu wrażenie, że za 5999 złotych (tyle aktualnie kosztuje telefon) można by wymagać nieco więcej przyjazności względem użytkownika.

Jest to o tyle paradoksalne, że poza tymi nieszczęsnymi aplikacjami aparatu z Xperii 1 V korzystało mi się nad wyraz dobrze. Telefon jest zauważalnie mniejszy i lżejszy od mojego iPhone’a 14 Plus, a mimo to nie miałem żadnych problemów z konsumpcją treści. Co więcej, dzięki wąskiemu i długiemu ekranowi, mogłem na nim pisać jedną ręką, co jest niemożliwe przy dużo szerszej bryle iPhone’a 14 Plus.

To dobry smartfon, jednak nie dla każdego.

Ogólna responsywność, fantastyczny ekran i bardzo dobre aparaty sprawiły, że z czystym sumieniem mógłbym Wam polecić ten telefon, ale… kwota, którą trzeba za niego zapłacić gra tu ważną rolę. Jeśli kupując smartfon uważnie patrzycie na stosunek ceny do jakości, czy po prostu nie chcecie wydać fortuny, to pewnie nie kupicie Xperii 1 V. W cenie 5999 złotych jest to jeden z absolutnie najdroższych smartfonów na rynku i taniej od niego kupicie np. iPhone’a 15 Pro czy Samsunga Galaxy S24, w których oprogramowanie jest dużo bardziej dopracowane i przyjazne użytkownikowi, a wydajność obu tych telefonów też stoi na nieco wyższym poziomie.

Czy Xperia 1 V to fajny smartfon? Pewnie że tak, a do tego wyróżnia się z tłumu. Czy warto kupić Xperię 1 V? Tutaj już jest ciężej o prostą odpowiedź, bo jednak cena jest zaporowa. Jeśli liczycie na jak najwięcej w danym budżecie, to nie. Jeżeli jednak nie liczycie się specjalnie z pieniędzmi, albo jesteście zakochani w fotografii i wideo, to wtedy można go rozważyć, jako ciekawą alternatywę dla „mainstreamowych” rozwiązań.

POWIĄZANE TEMATY: mobile smartfony Sony

Mikołaj Łaszkiewicz

Mikołaj Łaszkiewicz

W GRYOnline.pl pracuje od maja 2020 roku. Najpierw był newsmanem w dziale technologii, z czasem zaczął udzielać się w grach i publicystyce, a także redagować oraz nadzorować działanie newsroomu technologicznego. Obecnie jest redaktorem naczelnym serwisu Futurebeat.pl. Wcześniej swoimi przemyśleniami na temat gier wideo dzielił się m.in. na różnych grupach tematycznych. Z wykształcenia prawnik. Gra na wszystkim i we wszystko, co widać czasem w recenzjach. Jego ulubioną konsolą jest Nintendo 3DS, co roku gra w nową część serii FIFA i stara się poszerzać gamingowe horyzonty. Uwielbia szeroko pojęty sprzęt komputerowy i rozkręca wszystko, co wpadnie mu w ręce.

Posiadacze X Premium nie będą mogli już ukrywać się przed światem

Posiadacze X Premium nie będą mogli już ukrywać się przed światem

Stany Zjednoczone chcą zbanować chińskie samochody elektryczne

Stany Zjednoczone chcą zbanować chińskie samochody elektryczne

Windows 11 zacznie nam polecać aplikacje do zainstalowania

Windows 11 zacznie nam polecać aplikacje do zainstalowania

Android 15 w wersji beta już jest na Google Pixel; sprawdź co przynosi nowy system

Android 15 w wersji beta już jest na Google Pixel; sprawdź co przynosi nowy system

Olbrzymi statek przeznaczony do transportu zwierząt z Australii przewozi przez oceany ponad 75 000 owiec

Olbrzymi statek przeznaczony do transportu zwierząt z Australii przewozi przez oceany ponad 75 000 owiec